BIK podał, że w marcu złożono 66,3 tys. wniosków o kredyty mieszkaniowe – o 72 proc. więcej niż rok wcześniej. By znaleźć porównywalny miesiąc, trzeba cofnąć się do 2008 r. Czy to dobra wiadomość? Niekoniecznie.
Rekord, którego nikt nie świętuje
Marcowy wynik BIK przebił zarówno marzec 2022 r. – pierwszy pełny miesiąc po inwazji Rosji na Ukrainę – jak i marzec 2021 r., czyli szczyt kredytowego boomu z początku tej dekady. W miesięcznych raportach Biura Informacji Kredytowej próżno szukać porównywalnego miesiąca z ostatnich kilkunastu lat.
Trudno jednak nie wiązać tak dobrego wyniku z wybuchem wojny w Zatoce i jej konsekwencjami dla inflacji i stóp procentowych. Kredytobiorcy mieli konkretne powody, by zdążyć przed pełnym uderzeniem szoku naftowego.

Trzy powody, dla których Polacy ruszyli po kredyty
Marzec 2026 vs marzec 2022 – analogia z ważnym zastrzeżeniem
Pod tym względem marzec 2026 r. bardzo przypomina marzec 2022 r. Ta analogia ma wiele słabych punktów, ale pokazuje jedną prawidłowość: jednorazowe, wywołane czynnikami zewnętrznymi wzrosty popytu na kredyty mieszkaniowe w ograniczonym stopniu przekładają się na trwały wzrost wartości udzielanych kredytów.
Oczekiwać należy zatem, że marzec przyniesie umiarkowane przyspieszenie akcji kredytowej, kwiecień zaś – jej spowolnienie. Tu jednak analogia z marcem 2022 się kończy.

Co dalej? Umiarkowane przyspieszenie, potem korekta
Kluczowa różnica: w 2022 r. szok geopolityczny działał przeciwko kupującym – wyższe stopy, droższa obsługa kredytu. W 2026 r. działa głównie jako sygnał ostrzegawczy, który przyspiesza decyzje, ale nie zmienia fundamentalnego otoczenia stóp procentowych.
Wybuch wojny w Ukrainie wzmocnił i dopalił istniejące negatywne trendy. To były wyjątkowo niesprzyjające okoliczności dla zakupu mieszkań i popyt na kredyt hipoteczny kontynuował spadki przez cały 2022 r.
Skala obecnego szoku jest nieporównywalna. Co ważniejsze – nie zobaczymy ponownego wzrostu stóp. Duża część ich skokowego wzrostu z początku miesiąca odwróciła się już. Oznacza to, że fundamenty dla popytu na kredyt i rynku nieruchomości pozostają niezłe – nawet jeśli marcowy rekord okaże się jednorazowym skokiem.
Źródło: BIK, NBP, Refinitiv







