Rynek kredytów hipotecznych znów przyspieszył – i to mocniej, niż wielu ekspertów przewidywało. Najnowszy raport AMRON-SARFiN za III kwartał 2025 roku potwierdza silne odbicie popytu, rosnącą wartość nowych umów oraz wyraźnie poprawiającą się zdolność kredytową Polaków.
Analitycy nie mają wątpliwości: ten rok zapisze się w historii jako rekordowy. Mimo tego w danych kryje się również ciekawy paradoks – spadek stóp procentowych wcale nie zmienił preferencji klientów co do rodzaju oprocentowania.
Rekordy pękają jeden po drugim
Od lipca do września banki udzieliły 64,7 tysiąca nowych kredytów hipotecznych. To wzrost o 16,7 proc. wobec poprzedniego kwartału i aż o 41,1 proc. rok do roku. Jeszcze mocniej wygląda to w wartościach – 29,1 mld zł nowego finansowania oznacza skok o 18,5 proc. kwartał do kwartału i 51,3 proc. rok do roku.

Jeśli trend się utrzyma, łączna wartość hipotek udzielonych w 2025 roku przekroczy 100 mld zł – granicę, której nie udało się naruszyć od boomu mieszkaniowego z 2021 r.
Średnia kwota nowego kredytu wzrosła już do ponad 450 tys. zł, wobec około 420 tys. zł przed rokiem. To efekt zarówno wyższej zdolności kredytowej, jak i rosnących oczekiwań zakupowych klientów.

Polacy spłacają szybciej, niż pożyczają – chociaż…
Przy wszystkich pozytywnych sygnałach, w danych AMRON-SARFiN jest też element hamujący entuzjazm. Portfele banków nadal się kurczą. Na koniec III kwartału 2025 r. liczba aktywnych umów mieszkaniowych spadła do 2,16 mln – o 4,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Polacy wciąż nadpłacają zobowiązania, a wielu całkowicie spłaca kredyty sprzed lat.
Jednocześnie wartość całego portfela hipotek nieco rośnie – o 2,76 proc. rok do roku, do poziomu 506,8 mld zł. Wynika to właśnie z wysokich kwot nowych umów, które równoważą malejącą liczbę czynnych kredytów.
Spadek stóp procentowych nie skusił klientów
Choć cykl obniżek stóp procentowych trwa już od kilku miesięcy, w preferencjach kredytobiorców widać zadziwiającą stabilność. Ponad 75 proc. nowych kredytów udzielanych jest w formule okresowo stałego oprocentowania – zarówno pod względem liczby, jak i wartości umów.
To zaskoczenie, bo niższe stopy powinny teoretycznie zwiększać popularność hipotek ze zmiennym oprocentowaniem. Klienci pozostają jednak ostrożni – doświadczenia z lat gwałtownych podwyżek są wciąż świeże, a stabilność raty ma dla wielu większą wartość niż krótkoterminowe korzyści.

Większy wkład własny i krótsze okresy spłaty
Struktura nowych kredytów także nie przynosi rewolucji. Udział umów z wkładem własnym poniżej 20 proc. pozostaje stabilny, w okolicach 27–28 proc. Ciekawszy jest natomiast segment kredytów z wkładem od 20 do 50 proc., który odpowiada już za 47,2 proc. sprzedaży.

Nieznacznie zmieniają się również preferencje dotyczące czasu spłaty. Coraz większą popularnością cieszą się kredyty na 15–25 lat – ich udział urósł do ponad 32 proc. Jednocześnie lekko maleje udział hipotek na najdłuższe okresy, choć nadal to one dominują: 60 proc. nowych umów przewiduje spłatę rozłożoną na 25–35 lat.

Rok, który przejdzie do historii
Wszystko wskazuje na to, że 2025 rok będzie jednym z najważniejszych dla polskiego rynku hipotecznego w ostatniej dekadzie. Ożywienie popytu, większa dostępność finansowania i stabilizujące się ceny mieszkań stworzyły warunki, których branża nie widziała od dawna. A jednocześnie dane pokazują, jak bardzo zmieniła się świadomość finansowa klientów – dominacja stałego oprocentowania i większe wkłady własne świadczą o tym, że Polacy zaczęli myśleć o kredytach bardziej odpowiedzialnie.
Rynek przyspiesza, rekordy są na wyciągnięcie ręki, ale ostrożność – przynajmniej na razie – nadal wygrywa ze śmiałą grą na zmienne stopy.









