Listopadowy odczyt inflacji przyniósł rynek finansowy w Polsce w stan wyraźnego zaskoczenia. Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego wskaźnik CPI obniżył się do 2,4 proc. rok do roku – nie tylko poniżej oczekiwań analityków (2,6 proc.), ale też poniżej samego celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, wynoszącego 2,5 proc.
To pierwszy tak niski odczyt od kilku lat i jednocześnie sygnał, który otwiera drogę do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej jeszcze w tym roku.
Inflacja CPI oraz inflacja bazowa (% r/r)

Szerokie, drobne niespodzianki w koszyku cen
Odczyt CPI okazał się niższy od prognoz przede wszystkim dzięki szeregowi niewielkich, ale rozłożonych równomiernie po całym koszyku odchyleń in minus. Ceny żywności wzrosły zaledwie o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca – już drugi miesiąc z rzędu słabiej, niż wynikałoby z typowego wzorca sezonowego. Analogicznie zachowały się ceny nośników energii, które również wzrosły o 0,1 proc., co najprawdopodobniej wynika z umiarkowanych podwyżek cen energii cieplnej.
W górę, zgodnie z oczekiwaniami analityków, ruszyły ceny paliw – o 2,2 proc. miesiąc do miesiąca. Skala wzrostu była oczekiwana, choć sama dynamika cen ropy naftowej na światowych rynkach w ostatnich tygodniach wskazywała raczej na tendencję spadkową.
Inflacja bazowa najniżej od 2019 roku
W centrum uwagi znalazła się także inflacja bazowa, wyłączająca ceny żywności i energii. Według najnowszych szacunków spadła ona w listopadzie do poziomu ok. 2,7–2,8 proc. rok do roku. To spadek z 3,0 proc. odnotowanych miesiąc wcześniej i jednocześnie najniższy poziom od 2019 roku. Kontynuacja trendu dezinflacyjnego wskazuje, że presja cenowa w polskiej gospodarce pozostaje wyjątkowo niska.
RPP pod coraz większą presją, by działać
Reakcja Rady Polityki Pieniężnej na tak wyraźnie łagodny zestaw danych może być szybka. RPP – która w ostatnich miesiącach podkreślała swoją podatność na bieżące dane – otrzymała argument, by dokonać kolejnej obniżki stóp procentowych już w grudniu. Rynek zakłada ruch o 25 punktów bazowych.
Co istotne, zarówno ogólny CPI, jak i inflacja bazowa w czwartym kwartale 2025 r. będą niższe od projekcji przedstawionych przez NBP. To może dodatkowo wzmocnić przekonanie decydentów o potrzebie dalszego luzowania polityki pieniężnej.
Perspektywy na 2026: stabilizacja w pobliżu celu
To, co latami pozostawało poza zasięgiem, teraz staje się scenariuszem bazowym. Ekonomiści prognozują, że inflacja w 2026 roku będzie stabilizować się w pobliżu 2,5 proc. – celu NBP. Presja cenowa ze strony surowców, paliw i energii pozostaje ograniczona, a stopniowe wygasanie presji płacowej powinno skutkować dalszym wyhamowaniem dynamiki cen usług.
Paradoksalnie, choć Polska jest jedną z najszybciej rosnących gospodarek w Europie, nie generuje obecnie istotnych źródeł wewnętrznej presji inflacyjnej. Kluczowa pozostaje ujemna luka popytowa – sygnał, że gospodarka pracuje poniżej swojego potencjału. Podobna sytuacja występuje dziś w największych gospodarkach strefy euro.
W efekcie, przy braku nowych szoków podażowych, obraz inflacyjny w Polsce staje się coraz bardziej przewidywalny – i wyjątkowo korzystny. Z perspektywy polityki pieniężnej oznacza to, że droga do grudniowego cięcia stóp procentowych jest praktycznie otwarta.









