Kredytobiorcy w Polsce od miesięcy z niepokojem śledzą działania Rady Polityki Pieniężnej. Po długim okresie wysokich stóp procentowych wreszcie pojawiają się sygnały, że możliwa jest ich obniżka. Jakie mogą być tego skutki dla naszych portfeli?
Od taniego kredytu do szokowej terapii
Jeszcze kilka lat temu Polacy korzystali z wyjątkowo taniego kredytu. W latach 2015–2020 stopa referencyjna wynosiła zaledwie 1,5 proc., a w czasie pandemii spadła nawet do 0,10 proc. Jednak po wybuchu inflacji Narodowy Bank Polski rozpoczął gwałtowne podwyżki. W ciągu roku stopy wzrosły z niemal zera do 6,75 proc., co doprowadziło do lawinowego wzrostu rat kredytów hipotecznych.
Dla przykładu: rata 30-letniego kredytu w wysokości 500 tys. zł z marżą 2 proc. wynosiła przed podwyżkami ok. 1870 zł. Po ich zakończeniu – już 3900 zł. Wzrost o ponad 100 proc. uderzył zarówno w obecnych kredytobiorców, jak i tych planujących zakup nieruchomości.
Małe obniżki to wciąż za mało
Jesienią 2023 roku RPP obniżyła stopy o 1 punkt procentowy, co przyniosło niewielką ulgę – rata spadła do 3580 zł. To wciąż o ponad 85 proc. więcej niż trzy lata wcześniej. Całkowity koszt kredytu przekraczał wtedy 1,3 mln zł.
Eksperci portalu GetHome.pl wyliczyli, ile można by zaoszczędzić, gdyby doszło do dalszych obniżek. Redukcja stopy referencyjnej do 5,25 proc. (czyli o 0,5 pkt proc.) obniżyłaby miesięczną ratę do 3410 zł – czyli o 170 zł. Kolejne cięcie przyniosłoby ratę w wysokości 3242 zł i oszczędność ponad 4000 zł rocznie.
A jeśli stopy spadną jeszcze bardziej?
Według zapowiedzi prezesa NBP Marka Glapińskiego, w 2026 roku możliwa jest stopa na poziomie 3,5 proc. W takim przypadku rata spadłaby do 2800 zł, a całkowity koszt kredytu wyniósłby nieco ponad milion złotych. Oznaczałoby to oszczędność rzędu aż 289 tys. zł w porównaniu z obecnym poziomem.
Czy to już koniec kryzysu?
Choć scenariusz obniżek wydaje się coraz bardziej realny, ekonomiści ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. Polska wciąż ma jedne z najwyższych stóp procentowych w UE, a otoczenie geopolityczne i makroekonomiczne pozostaje niepewne.
Na dziś można jednak z ostrożnym optymizmem przyjąć, że raty kredytów mogą wreszcie zacząć spadać – co byłoby ogromną ulgą dla setek tysięcy zadłużonych Polaków.









