Członek Rady Polityki Pieniężnej Ireneusz Dąbrowski w rozmowie z agencją Bloomberg nakreślił scenariusze dotyczące dalszej polityki stóp procentowych w Polsce. Jak podkreślił, w najbliższych miesiącach Rada będzie się wahać pomiędzy pojedynczym cięciem pod koniec roku a utrzymaniem obecnego poziomu stóp aż do końca 2025 r.
Słowa Dąbrowskiego wpisują się w kontekst zeszłotygodniowej konferencji prezesa NBP Adama Glapińskiego, który szeroko komentował sytuację na rynku pracy. W jego ocenie presja płacowa wciąż jest wysoka i może utrudniać szybki powrót inflacji do celu. Do tej uwagi odwołał się także Dąbrowski, zaznaczając, że przestrzeń do dalszych obniżek pojawi się dopiero wtedy, gdy dynamika wynagrodzeń wyhamuje do poziomu około 6–7 proc. rok do roku, i to przy stabilnej perspektywie utrzymania takiego tempa w dłuższym okresie.
Nieco zaskakująca była jego opinia dotycząca polityki administracyjnej w zakresie cen energii. Zdaniem członka RPP, przyjęcie przepisów o mrożeniu cen w czwartym kwartale nie będzie miało dla Rady fundamentalnego znaczenia. To wskazuje, że w ocenie części decydentów wpływ działań regulacyjnych na inflację jest mniej istotny niż czynniki strukturalne, takie jak rynek pracy czy dynamika popytu wewnętrznego.
Rynek odebrał wypowiedzi Dąbrowskiego jako sygnał ostrożności i możliwej pauzy w cyklu łagodzenia polityki pieniężnej. Oznacza to, że ewentualne decyzje o obniżkach będą silnie uzależnione od danych makroekonomicznych, w szczególności od raportów dotyczących wynagrodzeń i zatrudnienia.
Taka postawa RPP wpisuje się w szerszy trend wśród europejskich banków centralnych, które – mimo spadku inflacji – nie spieszą się z kolejnymi obniżkami, obawiając się utrwalenia presji płacowej i powrotu do wyższej inflacji.









