Czy zmienne oprocentowanie kredytów hipotecznych oparte na WIBOR może być badane przez sądy z perspektywy ochrony konsumenta?
To pytanie, które lada chwila może wstrząsnąć rynkiem kredytowym w Polsce. Już 11 września Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zaprezentuje opinię w sprawie C-471/24 – pierwszej dotyczącej WIBOR-u, a nie franków czy kredytów gotówkowych.
Od Częstochowy do Luksemburga
Cała sprawa zaczęła się w Sądzie Okręgowym w Częstochowie, gdzie kredytobiorca oskarżył PKO BP o niewystarczające poinformowanie o ryzyku zmiennego oprocentowania. Podniósł też wątpliwości co do uczciwości samego WIBOR-u, wskazując na jego konstrukcję opartą na deklaracjach banków.
Sąd, nie mając jasnej odpowiedzi, skierował cztery pytania prejudycjalne do TSUE. Kluczowe z nich brzmi: czy przepisy unijne pozwalają sądom badać zgodność z prawami konsumenta postanowień dotyczących oprocentowania opartego na wskaźniku referencyjnym? Warto dodać, że umowa została zawarta w 2019 r., już po wejściu w życie unijnego rozporządzenia BMR, które reguluje sposób tworzenia wskaźników takich jak WIBOR.
Ryzyko, nierównowaga, przyszłość umowy
Pozostałe pytania polskiego sądu dotyczą konsekwencji ewentualnego uznania klauzul za nieuczciwe. Czy brak szczegółowego wyjaśnienia sposobu ustalania WIBOR może prowadzić do znaczącej nierównowagi między stronami? I co dalej z samą umową – czy po wyeliminowaniu WIBOR-u oprocentowanie mogłoby być oparte wyłącznie na marży banku?
Niecodzienny przebieg sprawy
W czerwcu 2025 r. odbyła się rozprawa przed TSUE – rzadko stosowana procedura, która oznacza, że trybunał chciał wysłuchać stron. Swoje stanowiska przesłali m.in. polski rząd i Komisja Europejska. Obie instytucje opowiedziały się po stronie banku, wskazując, że BMR gwarantuje już wysoki poziom ochrony konsumentów, a prawo nie wymaga szczegółowego tłumaczenia mechanizmu ustalania wskaźnika.
Podczas rozprawy pełnomocnik kredytobiorcy złagodził swoją linię, rezygnując z ataku na sam WIBOR, a koncentrując się na obowiązkach informacyjnych banku. Trybunał dopytywał natomiast o techniczne zasady tworzenia wskaźnika i o dostępność informacji o ryzyku dla przeciętnego klienta.
Banki w ofensywie komunikacyjnej
Po czerwcowej rozprawie sektor bankowy nie czekał z reakcją. Związek Banków Polskich oraz przedstawiciele największych instytucji prowadzili intensywną kampanię informacyjną. Wskazywali, że polska ustawa o kredycie hipotecznym nie wymaga wyjaśniania klientowi konstrukcji wskaźnika, a WIBOR – jako zgodny z BMR – powinien być poza zakresem sporów sądowych.
Co ciekawe, banki wyciągnęły lekcję z batalii frankowych. Tym razem komunikacja jest centralnie koordynowana, przeciwnikiem wskazuje się kancelarie prawne, a nie samych klientów, a w dyskusji unika się statystyk dotyczących wygranych procesów.
Co powie TSUE?
Eksperci przyznają, że trudno dziś przewidzieć jednoznaczny kierunek rozstrzygnięcia. Trybunał niejednokrotnie wydawał orzeczenia, które nie były pełnym zwycięstwem żadnej ze stron. Możliwy jest więc scenariusz, w którym TSUE uzna konieczność badania, czy konsument miał realną możliwość zrozumienia ryzyka umowy – bez wchodzenia w konstrukcję samego wskaźnika.
W takim ujęciu problemem nie byłby WIBOR jako taki, lecz sposób, w jaki został przedstawiony klientowi. Nawet oficjalny, legalny wskaźnik może bowiem zostać użyty w klauzuli, która okaże się abuzywna.
Początek długiego procesu
11 września TSUE nie wyda jeszcze wyroku – to jedynie opinia Rzecznika Generalnego. Choć w praktyce często wyznacza ona kierunek finalnego orzeczenia, nie jest dla sędziów wiążąca. Na ostateczny wyrok przyjdzie poczekać do I kwartału 2026 r.
Do tego czasu rynek hipoteczny będzie żył w niepewności. Banki uspokajają, że fundamenty WIBOR-u są zgodne z unijnym prawem. Kredytobiorcy liczą, że TSUE otworzy im drogę do kwestionowania umów. A kancelarie prawne już ostrzą pióra.









