Po miesiącach ostrożności, wstrzymanych decyzji inwestycyjnych i wyczekiwania na sygnał z banków centralnych, europejski rynek kredytowy zaczyna wyraźnie nabierać tempa.
Najnowsze dane pokazują, że ożywienie nie jest już jedynie prognozą ekonomistów, lecz faktem widocznym w twardych statystykach – zarówno w strefie euro, jak i w Polsce.
Strefa euro: pieniądz znów krąży szybciej
W styczniu dynamika podaży pieniądza M3 w strefie euro wzrosła do 3,3 proc. rok do roku wobec 2,8 proc. w grudniu. To wynik istotnie lepszy od oczekiwań rynkowych (2,9 proc. r/r) i sygnał, że warunki monetarne stopniowo się luzują. M3, traktowana jako szeroka miara pieniądza w gospodarce, często wyprzedza realne procesy kredytowe i inwestycyjne. Tym razem jej przyspieszenie znajduje potwierdzenie w danych o kredytach.
Coraz wyraźniej rozkręca się akcja kredytowa – zarówno w segmencie gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw niefinansowych. Kredyty dla konsumentów wzrosły w styczniu o 3,0 proc. r/r, utrzymując dynamikę z grudnia i osiągając najwyższy poziom od początku 2023 r. To stabilizacja na podwyższonym poziomie, która sugeruje, że popyt na finansowanie prywatne wrócił do bardziej normalnych, przedkryzysowych proporcji.
Szczególnie istotne jest odbicie w segmencie mieszkaniowym. Roczna dynamika kredytów hipotecznych wyniosła 3,1 proc. r/r – również najwięcej od początku 2023 r. Co więcej, widoczne jest wyraźne przyspieszenie impetu w ujęciu miesięcznym, co może oznaczać, że najbliższe miesiące przyniosą dalsze wzmocnienie trendu.
Nieco wolniej rośnie finansowanie przedsiębiorstw niefinansowych. W styczniu kredyty dla firm zwiększyły się o 2,8 proc. r/r. To delikatne spowolnienie wobec 3,0–3,1 proc. notowanych w IV kwartale 2025 r., ale jednocześnie poziom wyraźnie wyższy niż w poprzednich kwartałach, kiedy dynamiki oscylowały wokół zera.
Za poprawą koniunktury kredytowej stoją przede wszystkim wcześniejsze obniżki stóp procentowych dokonane przez Europejski Bank Centralny. Niższy koszt pieniądza zwiększył dostępność finansowania, a stabilny rynek pracy podtrzymuje skłonność konsumentów do zadłużania się. Z kolei przedsiębiorstwa coraz śmielej patrzą w przyszłość, licząc na ożywienie inwestycyjne i poprawę koniunktury gospodarczej.
Polska: eksplozja w hipotekach
Jeszcze mocniej impuls kredytowy widać w Polsce. W styczniu wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o imponujące 41,4 proc. rok do roku, osiągając poziom 9,9 mld zł. W ujęciu miesięcznym sprzedaż zwiększyła się o 2,6 proc., co potwierdza, że wzrost nie jest jedynie efektem niskiej bazy.
Z danych Biuro Informacji Kredytowej wynika, że przeciętna kwota kredytu mieszkaniowego sięgnęła 455 tys. zł i była wyższa o 7,1 proc. r/r. Oznacza to, że Polacy nie tylko częściej zaciągają kredyty, ale także decydują się na wyższe zobowiązania – czy to z powodu rosnących cen nieruchomości, czy większej zdolności kredytowej.
Wyraźnym trendem jest przyspieszający proces refinansowania wcześniej zaciągniętych kredytów. Obecnie odpowiada on już za około 20 proc. sprzedaży. W zdecydowanej większości przypadków klienci przechodzą na kredyty z okresowo stałą stopą procentową, zabezpieczając się przed ewentualnym wzrostem kosztu pieniądza w przyszłości. To zachowanie bardziej świadome i ostrożne niż w poprzednich cyklach kredytowych.
RPP pozostaje w defensywie
Na tle rosnącej aktywności kredytowej interesująco wygląda postawa krajowej polityki pieniężnej. W styczniu Rada Polityki Pieniężnej odrzuciła wniosek Joanny Tyrowicz o podwyżkę stóp procentowych o 75 punktów bazowych. W grudniu ta sama członkini RPP bezskutecznie postulowała jeszcze silniejsze zacieśnienie – w skali 150 pb.
Decyzje te pokazują, że większość Rady nie widzi obecnie potrzeby zaostrzania polityki pieniężnej, mimo wyraźnego odbicia akcji kredytowej. W praktyce oznacza to utrzymanie sprzyjającego środowiska dla dalszego wzrostu finansowania – zarówno dla gospodarstw domowych, jak i firm.
Początek nowego cyklu?
Zestawienie danych ze strefy euro i Polski sugeruje, że Europa wchodzi w nową fazę cyklu kredytowego. Podaż pieniądza przyspiesza, banki chętniej udzielają finansowania, konsumenci odzyskują apetyt na zakupy mieszkaniowe, a firmy stopniowo wracają do inwestycji.
Oczywiście tempo ożywienia pozostaje umiarkowane w porównaniu z okresem sprzed pandemii czy rekordowo niskich stóp procentowych. Jednak kierunek zmian jest jednoznaczny. Po dwóch latach ostrożności kredyt znów staje się paliwem wzrostu – i to zarówno w centrum strefy euro, jak i na jej peryferiach.
Jeśli obecne trendy się utrzymają, 2026 rok może zapisać się jako moment, w którym europejski sektor finansowy definitywnie wyszedł z okresu zastoju, a rynek kredytowy ponownie stał się jednym z głównych motorów gospodarki.









