Cięcia stóp procentowych wreszcie znalazły pełne odzwierciedlenie w ofertach banków. Grudniowy przegląd hipotek ze stałym oprocentowaniem pokazuje wyraźny przełom: stawki zaczynające się od cyfry „6” stają się rzadkością, a rynek wchodzi w nową fazę cenowej rywalizacji.
Jeszcze miesiąc temu pytanie brzmiało, kiedy oprocentowanie powyżej 6 proc. zacznie znikać z cenników. Dziś odpowiedź jest już jasna. W porównaniu z listopadem tylko jeden bank nie zdecydował się na obniżkę. To wymowny sygnał, że sektor hipoteczny wszedł w fazę zdecydowanych korekt cenowych, a grudzień otwiera nowy rozdział w rywalizacji o klienta.
Modelowy kredytobiorca pod lupą
Tradycyjnie analizujemy oferty przygotowane dla precyzyjnie określonego profilu klienta. To trzyosobowa rodzina mieszkająca w Warszawie, kupująca 55-metrowe mieszkanie z rynku wtórnego za 740 tys. zł. Kredytobiorcy dysponują 20-procentowym wkładem własnym, a ich łączny miesięczny dochód netto wynosi 15 tys. zł.
29-letnia kobieta zatrudniona na umowę o pracę na czas nieokreślony zarabia 8 tys. zł „na rękę”, jej 32-letni partner – 7 tys. zł. Para nie posiada innych zobowiązań kredytowych, a historia w BIK jest nienaganna. Zakładamy również gotowość do skorzystania z dodatkowych produktów bankowych w zamian za lepsze warunki finansowania – symulacje uwzględniają więc sprzedaż krzyżową.
Kredyt z 20-procentowym wkładem. „Piątka” standardem
W analizowanym scenariuszu kwota kredytu wynosi 592 tys. zł, okres spłaty 25 lat, a wskaźnik LTV 80 proc. Zestawienie obejmuje oferty ze stałym oprocentowaniem w okresie początkowym, zarówno dla nowych klientów, jak i tych już związanych z bankiem.
Czołówkę grudniowego rankingu tworzą ING Bank Śląski, Santander Bank (oferta dla klienta stałego), Bank BPS oraz Alior Bank. Oprocentowanie w najlepszych propozycjach mieści się wyraźnie poniżej 6 proc., a miesięczna rata w wielu przypadkach spadła już poniżej 3,8 tys. zł.
To istotna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed roku. Wówczas identyczny kredyt oznaczał obciążenie rzędu 4–4,5 tys. zł miesięcznie. Dziś różnica sięga kilkuset złotych, co w skali całego okresu kredytowania przekłada się na dziesiątki tysięcy złotych oszczędności.
Rynek w fazie przyspieszenia
Grudniowe dane potwierdzają, że banki szybko reagują na spadające stopy procentowe i coraz agresywniej walczą o nowych kredytobiorców. „Piątka” w oprocentowaniu przestaje być marketingową ciekawostką, a staje się nowym rynkowym standardem. Jeśli trend się utrzyma, początek 2026 roku może przynieść dalsze przesunięcia – nie tylko w cennikach, ale i w popycie na kredyty mieszkaniowe, który już dziś dostaje wyraźny impuls do odbudowy.









