Po wycofaniu się rządu z pomysłu kredytu hipotecznego bez odsetek na mieszkanie, w sektorze nieruchomości zawrzało. Zdaniem ekspertów, decyzja o rezygnacji z „kredytu zero procent” powinna zapaść znacznie wcześniej.
Przez miesiące wielu Polaków żyło w zawieszeniu, licząc na wsparcie w nabyciu własnego lokum w obliczu wysokich stóp procentowych.
Niewykorzystana szansa i rozczarowanie rynku
Osoby poszukujące mieszkań zbyt długo czekały w niepewności, mając nadzieję na rządowy program, który złagodziłby skutki rekordowo wysokiego oprocentowania kredytów hipotecznych. Tymczasem, brak jasnej deklaracji i przeciągające się spekulacje skutkowały wahaniem nabywców, którzy nie wiedzieli, czy wstrzymywać się z decyzją o zakupie, czy działać według aktualnie panujących, niesprzyjających warunków finansowych.
Efekt? Wielu potencjalnych kredytobiorców „odbija się od drzwi” banków, ponieważ nie jest w stanie sprostać wyśrubowanym wymaganiom zdolności kredytowej przy obecnych stopach procentowych.
Brak kompleksowych rozwiązań i potrzeba alternatywy
To prywatni deweloperzy pozostają dziś główną siłą napędową budownictwa mieszkaniowego w Polsce, zwłaszcza w segmencie budynków wielorodzinnych. Problem w tym, że ten sektor – choć prężny – nie może samodzielnie odpowiedzieć na rosnące potrzeby całego społeczeństwa. Według PZFD brakuje alternatywy w postaci rozbudowanego budownictwa społecznego, które mogłoby być remedium na kryzys dostępności mieszkań, zwłaszcza dla osób o niższych dochodach.
Rozwój społecznego budownictwa mieszkaniowego nie nastąpi jednak z dnia na dzień. Wdrożenie takich inicjatyw to proces długotrwały i wieloetapowy. Tymczasem popyt na mieszkania jest palący tu i teraz. Dlatego potrzebne są działania systemowe, które zwiększą podaż lokali.
Klucz do sukcesu: uproszczenie procedur i dostępność gruntów
PZFD postuluje, aby państwo skupiło się przede wszystkim na tworzeniu rozwiązań, które pozwolą deweloperom budować taniej i szybciej. Chodzi o uproszczenie procedur administracyjnych, odblokowanie przestrzeni pod nowe inwestycje i zapewnienie większej dostępności gruntów przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe.
Zdaniem ekspertów, tylko kompleksowe i wieloaspektowe podejście do problemu rynku mieszkaniowego pozwoli na stworzenie trwałego, zrównoważonego systemu, który sprosta aktualnym wyzwaniom. Z jednej strony konieczne jest wsparcie dla kredytobiorców, z drugiej – realne zwiększenie liczby dostępnych mieszkań.
Co dalej po wycofaniu kredytu 0 proc.?
Minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk zapowiedział, że w pierwszym kwartale przyszłego roku rząd przedstawi nowy program mieszkaniowy. Nie wiadomo jednak jeszcze, jakimi rozwiązaniami zastąpi on forsowany wcześniej „kredyt zero procent”. Pewne jest natomiast, że Polska mierzy się obecnie z najwyższym w UE oprocentowaniem kredytów mieszkaniowych, a państwo stoi przed nie lada wyzwaniem, by złagodzić tę sytuację.
Potrzebne są rozwiązania, które przyniosą realne korzyści zarówno osobom marzącym o własnym lokum, jak i deweloperom, chcącym sprawnie realizować inwestycje. Czy nowy plan rządu – już bez „kredytu 0 proc.” – będzie odpowiedzią na problemy rynku? O tym przekonamy się w nadchodzących miesiącach.









