Zbliżające się Święta Wielkanocne 2025, podobnie jak w latach poprzednich, przynoszą pytanie, które z roku na rok powraca niczym świąteczna tradycja: czy naprawdę będą najdroższe w historii?
Choć może się to wydawać medialnym chwytem, w większości przypadków jest to prawda – i ten rok nie jest wyjątkiem. Inflacja oraz sytuacja na rynkach rolnych i spożywczych sprawiają, że koszty przygotowania świątecznego stołu ponownie wzrosną.
Inflacja – stały towarzysz gospodarki
Warto przypomnieć, że inflacja – czyli wzrost cen – jest naturalnym zjawiskiem w rozwijającej się gospodarce. Gdyby jej nie było, mogłoby to świadczyć o stagnacji lub nawet recesji. Kluczowe jest jednak, by inflacja była umiarkowana i utrzymywała się w pobliżu tzw. celu inflacyjnego, do którego dąży Narodowy Bank Polski. Niestety, obecne tempo wzrostu cen wciąż wyprzedza oczekiwania wielu gospodarstw domowych.

Co podrożało na Wielkanoc?
Tegoroczne przygotowania do Wielkanocy skupiają się, jak zawsze, głównie na zakupach spożywczych. W odróżnieniu od Bożego Narodzenia, które niesie za sobą także zakupy prezentów czy elektroniki, Wielkanoc to przede wszystkim jedzenie. I to właśnie tutaj konsumenci odczują największe zmiany.
Jaja – symbol świąt i rekordowy wzrost cen
Najbardziej zauważalny wzrost cen dotyczy jaj, których cena wzrosła o około 16% w porównaniu do ubiegłorocznej Wielkanocy. Źródłem tego problemu jest przede wszystkim ptasia grypa, która od jesieni 2024 roku rozprzestrzenia się w Polsce. Choroba doprowadziła do poważnych strat wśród kur niosek, a to wpłynęło na zmniejszoną produkcję jaj.
Dodatkowo w ciągu ostatniego roku liczba piskląt w Polsce zmniejszyła się aż o 13%, a na przestrzeni trzech lat – o prawie 25%. To efekt zarówno epidemii, jak i wcześniejszych problemów z opłacalnością produkcji jaj – wysokie ceny pasz i niskie ceny skupu zniechęciły wielu hodowców.
Masło, nabiał, pieczywo – drożej niemal na każdym froncie
Kolejny produkt, który uderzy po kieszeni konsumentów, to masło – mimo że jego cena spadła nieco w pierwszym kwartale 2025 roku, to w porównaniu do zeszłego roku kostka masła kosztuje średnio o 20% więcej.
Drożej zapłacimy także za pieczywo – średnio o 6,5% więcej rok do roku. Mleko i jego przetwory (w tym twaróg, nieodzowny składnik wielu wielkanocnych dań) kosztują o około 6% więcej niż w 2024 roku. Wzrosty dotyczą również mięsa i wędlin (ok. 5%) oraz owoców i warzyw, które zdrożały przeciętnie o 6–7%.
Są też pozytywne niespodzianki
Na szczęście nie wszystkie produkty drożeją. Liderem spadków cen jest cukier, który potaniał aż o jedną trzecią w porównaniu do ubiegłego roku. Spadek ten jest efektem obniżek cen na rynku światowym i krajowym. Mniej zapłacimy także za mąkę – o 2,5% mniej niż rok temu. Choć to tylko dwa produkty, w przypadku wielu gospodarstw domowych będą miały one istotne znaczenie dla całkowitych kosztów przygotowania świątecznych potraw.
Koszyk wielkanocny 2025 – ile zapłacimy?
Uwzględniając ceny wszystkich najważniejszych produktów spożywczych, analitycy oszacowali, że tzw. „koszyk wielkanocny” w 2025 roku będzie kosztował średnio o 7,5% więcej niż w roku ubiegłym. Choć nie jest to wzrost porównywalny z rekordowym rokiem 2023, kiedy to ceny wzrosły o ponad 20%, wciąż jest to istotna zmiana, odczuwalna dla przeciętnego konsumenta.
Dla porównania – w 2024 roku koszyk ten nawet nieznacznie potaniał (o ok. 2%) w wyniku ostrej konkurencji cenowej między dyskontami oraz efektu tzw. „wysokiej bazy” z kryzysowego roku poprzedniego. Obecnie jednak trend jest znowu wzrostowy.
Co dalej?
Nie ma wątpliwości, że coraz wyższe ceny żywności to niepokojący sygnał, ale też naturalna konsekwencja zjawisk makroekonomicznych, klęsk w rolnictwie oraz globalnych trendów cenowych. Świąteczne zakupy w 2025 roku mogą więc okazać się większym wyzwaniem niż zwykle – choć z drugiej strony, rosnąca świadomość konsumentów i dostęp do promocji mogą pomóc zminimalizować ich koszt.
Czy Wielkanoc 2025 będzie najdroższa w historii? Patrząc na liczby – prawdopodobnie tak. Ale warto pamiętać, że za tą informacją kryją się nie tylko dane, ale też konkretne przyczyny i szerszy kontekst gospodarczy.









