W marcu 2026 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 63,3 tys. osób — najwięcej od czasu hossy z 2008 roku i wyraźnie więcej niż w szczycie programu „Bezpieczny kredyt”. Za eksplozją popytu stoi nie optymizm, lecz strach: klienci spieszyli się złożyć wnioski, zanim rosnące napięcia w Zatoce Perskiej podbije koszty kredytów. Na początku kwietnia oprocentowanie kredytów stałoprocentowych wzrosło już o co najmniej 50 punktów bazowych. Okno się zamknęło.
Kluczowe dane · marzec 2026
Popyt jakiego nie było od 2008 roku
W marcu 2026 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 63,3 tys. osób — o 72 proc. więcej niż rok wcześniej i o 42 proc. więcej niż w lutym. To wynik nienotowany od lipca 2008 r., gdy na rynku mieszkaniowym i giełdach trwała hossa. Dla porównania: szczyt programu „Bezpieczny kredyt” przyciągnął 46,3 tys. wnioskujących. Wartość zapytań o kredyty hipoteczne wzrosła o 80,5 proc. rok do roku — dane pochodzą z Biura Informacji Kredytowej.
Strach napędza popyt
Eksperci są zgodni co do przyczyny: to nie poprawa nastrojów, lecz strach przed skutkami wojny w Zatoce Perskiej. Klienci ruszyli składać wnioski w marcu, żeby zdążyć skorzystać z relatywnie niskich stawek kredytowych, z którymi zaczynał się miesiąc.
Na początku kwietnia sytuacja zmieniła się diametralnie. Przeciętne koszty kredytu stałoprocentowego — dominującego dziś na rynku hipotek — wzrosły o co najmniej 50 punktów bazowych. Pojawiły się też obawy o podwyżki stóp procentowych — wszystko w reakcji na szok inflacyjny wywołany konfliktem w Zatoce Perskiej.
Kontekst rynkowy









