REIT-y: wybawienie czy miraż? Inwestorzy czekają, eksperci ostrzegają

Poznaj autora

Ekspert Finansowy w Union Advisors

Poznaj autora

Udostępnij
`

Masz pytanie o kredyt hipoteczny?

Pomagam dobrać bank i wynegocjować warunki — bez opłat dla klienta.

✓ Bezpłatnie ✓ Bez zobowiązań ✓ Oddzwaniamy w 24h

`

Polscy inwestorzy detaliczni od lat z nadzieją spoglądają na REIT-y, upatrując w nich sposobu na bezpieczne, stabilne i dostępne inwestowanie w nieruchomości bez konieczności posiadania milionowych kapitałów.

Jednak im bliżej do wprowadzenia ich na polski rynek – pod nazwą SINN, czyli Spółek Inwestujących w Najem Nieruchomości – tym głośniej wybrzmiewają głosy ostrzegające: może to wcale nie być złoty środek na bolączki drobnych inwestorów.

Czym są REIT-y i skąd to całe zamieszanie?

REIT-y (Real Estate Investment Trusts) to wehikuły inwestycyjne lokujące kapitał wyłącznie w nieruchomości przynoszące dochód. Zyski wypłacane są udziałowcom w formie dywidend, zwykle bardzo regularnie. Taki mechanizm od lat działa w Stanach Zjednoczonych, gdzie REIT-y cieszą się wysokim prestiżem, podatkowymi preferencjami i dużym zainteresowaniem inwestorów. Equity Residential czy Camden Property Trust to tylko dwa z wielu przykładów, gdzie roczne dywidendy sięgają 3,5–4%, a portfele nieruchomości liczone są w setkach budynków.

W Polsce ten model nie istnieje – jeszcze. Rząd zapowiada wprowadzenie ustawy o SINN, które miałyby funkcjonować jako spółki giełdowe o wysokim kapitale zakładowym (minimum 100 mln zł), inwestujące w nieruchomości zarówno mieszkalne, jak i komercyjne. Co ważne – 90% dochodu z najmu, po opodatkowaniu, ma trafiać do inwestorów w formie dywidendy zwolnionej z podatku.

Brzmi jak spełnienie marzeń inwestora detalicznego? Nie wszyscy są tego tacy pewni.

Skąd te wątpliwości?

Na poziomie ogólnym – REIT-y to ciekawa alternatywa dla tych, którzy chcą inwestować w rynek nieruchomości bez fizycznego posiadania lokalu. Bariera wejścia jest niska, inwestycje można dywersyfikować, a zyski są wypłacane regularnie. Problem w tym, że REIT-y w ostatnich latach nie zachwycają wynikami – ani w USA, ani tym bardziej w Europie.

O ile w długim terminie (1972–2024) amerykański indeks REIT-ów FTSE Nareit All Equity REITs dał średnio 12,6% rocznego zwrotu (więcej niż S&P500), o tyle w ostatnim pięcioleciu jego wyniki były znacznie słabsze: 4,9% vs. 23,2% S&P500. Jeszcze gorzej wypada Europa – indeks REIT-ów ze Starego Kontynentu (FTSE EPRA Nareit Developed Europe Index) dał ledwie 1,6% rocznej stopy zwrotu w ostatnich 5 latach, przy czym zwykły indeks akcji (FTSE Developed Europe) aż 13%.

Co więcej – wskaźnik Sharpe’a, czyli relacja zysku do ryzyka, wypada dla REIT-ów wyjątkowo słabo. W USA to zaledwie 0,23, przy 0,6 dla S&P500. W Europie to już tylko 0,1. Innymi słowy: zyski nie rekompensują zmienności.

REIT-y nie są też szczególnie skuteczne jako narzędzie ochrony przed inflacją – koszt pieniądza, rosnące stopy, inflacyjne wzrosty kosztów operacyjnych i robocizny często wyprzedzają możliwość przerzucenia tych kosztów na najemców.

Coraz większa korelacja z rynkiem akcji

Wbrew przekonaniu, że REIT-y dywersyfikują portfel, w ostatnich latach ich zachowanie mocno zbliżyło się do zwykłych spółek giełdowych. W USA korelacja indeksu REIT z szerokim rynkiem akcji przekracza 0,8. Oznacza to, że przy spadkach na giełdzie REIT-y wcale nie chronią kapitału, a wręcz przeciwnie – mogą ciągnąć portfel w dół.

Jak mówi Dan Lefkovitz z Morningstar: „Fundusze REIT tracą zaletę aktywa niepowiązanego z resztą rynku. Zachowują się jak zwykłe spółki, tylko że zamiast produkować samochody czy aplikacje, zarabiają na czynszu.”

A co z polskim Kowalskim?

W Polsce pojawia się inna obawa: REIT-y mogą podnieść ceny mieszkań, zamiast je ustabilizować. Krytycy twierdzą, że fundusze będą służyć deweloperom jako wehikuł do upłynnienia portfeli mieszkań, a nie jako realna szansa dla inwestora detalicznego. Mówiąc wprost – Kowalski zapłaci dwa razy: raz jako kupujący jednostkę REIT z narzutem, drugi raz jako lokator płacący wyższy czynsz.

Nieprzypadkowo minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiada „weto” wobec REIT-ów, obawiając się, że napływ instytucji do segmentu najmu doprowadzi do dalszej spekulacji i presji na ceny nieruchomości.

Z drugiej strony – zwolennicy mówią o profesjonalizacji rynku. Fundusze oferujące standaryzowane umowy, zarządzanie techniczne i przewidywalność mogłyby rozwiązać wiele patologii, takich jak nielegalne podwyżki czynszów czy nieuzasadnione wypowiedzenia umów.

Przykłady z zagranicy? W miastach USA takich jak Nowy Jork REIT-y wpłynęły na wzrost stawek w segmencie premium, ale w mniej konkurencyjnych lokalizacjach (np. Sun Belt) przyczyniły się do ich stabilizacji. W Toronto – odwrotnie – badania pokazują, że REIT-y podnoszą czynsze szybciej niż prywatni właściciele.

Czas pokaże. Ale decyzja już blisko

Pojawienie się REIT-ów w Polsce wydaje się coraz bardziej realne. Projekt ustawy dojrzewa, choć jego ostateczny kształt wciąż może się zmienić. Rynki już żyją tym tematem, a środowisko inwestorów jest spolaryzowane.

Czy SINN-y okażą się nową klasą aktywów demokratyzującą inwestowanie w nieruchomości, czy może kolejnym narzędziem koncentracji kapitału w rękach dużych graczy? Czy wynajmujący poczują ulgę w portfelu, czy wręcz przeciwnie – wzrost kosztów życia? A może, jak to często bywa, prawda leży gdzieś pośrodku?

Jedno jest pewne – REIT-y w polskim wydaniu będą nie tylko testem dla inwestorów, ale też dla ustawodawcy. I w tej układance najważniejsze pytanie nie brzmi „czy”, tylko „jak”.

Bezpłatna weryfikacja ofert bankowych przed podjęciem decyzji na lata.

Różnica między ofertami banków to nawet 150 000 zł. Sprawdzimy dla Ciebie 14 instytucji – bezpłatnie.

📞 +48 71 307 20 20

Skonsultuj swój kredyt telefonicznie.
Bez zobowiązań, bez ukrytych kosztów.

✓ Bezpłatnie ✓ Bez zobowiązań
`

Masz pytanie o kredyt hipoteczny?

Pomagam dobrać bank i wynegocjować warunki — bez opłat dla klienta.

✓ Bezpłatnie ✓ Bez zobowiązań ✓ Oddzwaniamy w 24h

`
📞 Zadzwoń