Po miesiącach stagnacji rynek mieszkaniowy powoli się ożywia. Jak wynika z najnowszego raportu „Rynek Mieszkaniowy 2Q25: Przebudzenie” opublikowanego przez Centrum Analiz PKO BP, wzrost cen mieszkań w pierwszym kwartale 2025 roku wyhamował, a lokalnie – zwłaszcza na rynku pierwotnym – pojawiły się nawet niewielkie spadki. Mimo to, eksperci nie mają wątpliwości: najgorsze mamy już za sobą.
Hamowanie dynamiki cen to efekt utrzymująco się wysokich stóp procentowych i ostudzonego popytu. W największych aglomeracjach ceny transakcyjne mieszkań spadły w ujęciu kwartalnym o ok. 3%, również w Warszawie, gdzie średnia cena na rynku wtórnym wyniosła 15,5 tys. zł za mkw. i również zanotowała spadek o 3% względem końca 2024 roku.
W raporcie podkreślono, że wysoka oferta mieszkań – zarówno tych deweloperskich rozpoczętych jeszcze w czasie boomu, jak i lokali z rynku wtórnego – daje dziś kupującym większy wybór i przestrzeń do negocjacji. Jednocześnie, czas potrzebny na sprzedaż mieszkania wydłużył się do rekordowych siedmiu kwartałów. Takie zjawisko nie było notowane w historii monitoringu rynku – podkreśla JLL, na którego dane powołuje się PKO BP.
Niepokojące są jednak narastające po stronie podaży czynniki kosztowe. Nowe regulacje planistyczne, tzw. Ustawa Schronowa, rosnące ceny energii i materiałów, a także wdrażanie unijnych dyrektyw środowiskowych będą ciążyć deweloperom i mogą przełożyć się na wzrost cen mieszkań pod koniec roku.
Z kolei po stronie popytu widać pierwsze symptomy odbudowy. W maju 2025 roku – jak informuje Biuro Informacji Kredytowej – liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy wzrosła o ponad 43% r/r, a wartość zapytań skoczyła o 46,4%. PKO BP wskazuje, że jest to wyraźny sygnał wzrostu zainteresowania mieszkaniami, napędzany oczekiwaniami na kolejne obniżki stóp procentowych oraz decyzją rządu o zakończeniu programu dopłat do kredytów i skierowaniu środków w stronę budownictwa społecznego.
Centrum Analiz PKO BP przewiduje, że do jesieni sytuacja na rynku pozostanie stabilna, z lokalnymi korektami cen. Jednak w końcówce roku możliwy jest powrót lekkich, kilku-procentowych wzrostów cen transakcyjnych – głównie z uwagi na odbudowę popytu i stopniowo kurczącą się ofertę mieszkań. Jednocześnie nie można wykluczyć scenariusza pesymistycznego – np. w razie poważnego szoku geopolitycznego lub wprowadzenia podatku katastralnego – który mógłby wpłynąć na dalsze osłabienie rynku.









