Po niespodziewanym cięciu stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zabrał głos, rozwiewając wątpliwości i podgrzewając emocje. Choć lipcowa decyzja RPP zaskoczyła większość ekonomistów, prezes nie wyklucza kolejnych obniżek. Ale też jednoznacznie zaznacza: „Dbanie o kredytobiorców nie jest naszym zadaniem”.
Zaskoczenie na rynku i jasny komunikat NBP
Rada Polityki Pieniężnej obniżyła główną stopę referencyjną o 0,25 pkt proc., do poziomu 5 proc., mimo że rynkowy konsensus zakładał pauzę aż do września. Glapiński tłumaczył, że „konieczne było ostrożne dostosowanie wysokości stóp procentowych” w świetle spadającej inflacji i oczekiwań dalszego schodzenia jej w kierunku celu NBP.

Według najnowszych prognoz banku centralnego, w średnim okresie inflacja znajdzie się w granicach celu inflacyjnego (2,5 proc. ±1 pkt proc.), choć w krótkim terminie ryzyko ponownego wzrostu cen — głównie energii — pozostaje realne. Tu prezes wskazał na destabilizację na Bliskim Wschodzie i skutki nowego unijnego systemu ETS 2.

“Nie jesteśmy od pomagania kredytobiorcom”
Najmocniej wybrzmiało jednak inne zdanie Glapińskiego: „Dbanie o kredytobiorców nie jest naszym zadaniem”. Prezes podkreślił, że pomoc osobom spłacającym kredyty to rola rządu, nie banku centralnego. W jego ocenie NBP ma dbać o stabilność cen, a nie o raty kredytowe obywateli. To chłodny prysznic dla wszystkich oczekujących, że bank centralny będzie działał z myślą o ulżeniu kredytowym portfelom Polaków.
Ostra krytyka polityki fiskalnej rządu
Podczas konferencji Glapiński nie szczędził słów krytyki wobec rządu, wskazując na “luźną politykę fiskalną” jako jedno z głównych źródeł presji inflacyjnej. „Polska ma jeden z największych deficytów w Europie” – grzmiał, dodając, że nie widać oznak poprawy w tej kwestii. Według prezesa, nadmierne wydatki publiczne mogą niweczyć wysiłki RPP w walce z inflacją.

Stopy mogą jeszcze spaść. Ale nie prędko
Na pytania dziennikarzy o możliwy docelowy poziom stóp procentowych, Glapiński nie odpowiedział wprost. Zapytany, czy poziom 3 proc. jest realny, mówił jedynie o „procesie rozłożonym w czasie”. Jasno dał jednak do zrozumienia, że wrześniowa obniżka nie jest wykluczona. W sierpniu posiedzenia decyzyjnego nie ma, więc najwcześniejsza kolejna korekta może nastąpić dopiero jesienią.
Złoty, gotówka i złoto — inne priorytety banku centralnego
Dużą część wystąpienia Glapiński poświęcił też innym tematom — od kursu złotego po rolę gotówki w gospodarce. Podkreślił, że złoty jest mocny (względem dolara zyskał 7 proc. od początku jego kadencji), a Polska nie powinna rozważać rezygnacji z własnej waluty. Zaznaczył również wagę gotówki jako formy bezpieczeństwa finansowego w dobie częstych awarii systemów płatniczych. W kwestii rezerw złota stwierdził, że cel 20 proc. został osiągnięty, ale nie wykluczył dalszych zakupów.
Od ekonomii po filozofię wolności
Jak to często u prezesa NBP bywa, konferencja wykraczała daleko poza ramy polityki pieniężnej. Glapiński mówił o wartościach wolnościowych, zagrożeniach związanych z imigracją, regulacjach unijnych i potrzebie cięższej pracy. „Musimy więcej pracować, żeby dogonić Francję i Wielką Brytanię” – apelował.
Podsumowanie: kurs ustalony, ale z hamulcem awaryjnym
Prezes Glapiński pozostawił otwarte drzwi do dalszych cięć stóp procentowych, ale jednocześnie podkreślił ostrożność i zależność od szeregu czynników zewnętrznych. Kredytobiorcy nie powinni jednak liczyć na to, że bank centralny będzie kierować się ich interesem. „Nie jesteśmy od tego” — powiedział jasno.
Zarówno rynki, jak i politycy otrzymali jasny przekaz: NBP nie będzie ani „gołębiem”, ani „jastrzębiem”. Będzie konsekwentnie dostosowywać stopy procentowe, patrząc wyłącznie na inflację — a nie na raty kredytów, nastroje społeczne czy medialne komentarze.
Artykuł opracowany z konferencji prasowej Prezesa NBP, 3 lipca 2025 r.









